szukaj
Pińsk, Elektrownia. Mam 10 lat

Strona główna

Wybrane fragmenty

Spis treści

"Riwka"

"Szłoma prosto z Rygi"

"Sagany"

"Symfonia wojny"

"Tajemnica cioci Heleny"

"Patrzę i słucham" (Posłowie)

Powstawanie książki

Rękopisy, narracja

Autorki

Recenzje

Światy kresów II Rzeczpospolitej

Dzisiejsza tożsamość

-

Sprzedaż, zamówienia

Mapa witryny

Logowanie


Pińsk, Elektrownia. Mam 10 lat

Książka Niny Łuszczyk-Ilienkowej i Anny Engelking jest fascynująca w swojej magii i swoim realizmie.


Magii, bo przekonuje nas, że istnieje świat, w którym żyją razem dobre dusze nas wszystkich, świat w którym niemiecki strażnik mówi do kradnącego dziecka "Vater. Brot. Ich verstehe.", w którym stary Żyd podnosi z dna rozpaczy obcą rodzinę i wróży przyjście na świat upragnionego dziecka. Magii pokazującej raj gdzie "lew i owca będą żyły obok siebie". Magii, bo pokazuje nam bezkresną przepaść piekła gdzie oszalały skrzypek opery berlińskiej, stojąc samotnie w mroźnej ciemności, okaleczonymi rękami dyryguje symfonią spadajacych bomb. Magii pokazujacej wciąż to samo miasto, te same ulice, w świecie wielu dusz, pokazującej nieprzeliczalne Wszechswiaty, wciąż to samo miejsce.


Można śmiało powiedzieć że to co Bruno Schultz uczynił z Drohobycza, Nina Iljenkowa i Anna Engelking uczyniły, w zwielokrotniony sposób, z Pińska.Fascynująca w realizmie bo niektóre opowiadania (Wincenty Dziedziul) mogą być porównane z dziełami Dickensa, wydają się być wykrzyczane dziewiętnastowieczną wystudiowanie neutralna obiektywną narracją skrywajacą jakże znany nam krzyk do Stwórcy "To nie tak miało być!!!".



Niektóre opowiadania wchodzące w skład książki były poprzednio drukowane w miesięczniku "Więź".


Copyright © 2004 Anna Engelking   |  realizacja informatyczna: