szukaj
Pińsk, Elektrownia. Mam 10 lat

Strona główna

Wybrane fragmenty

Spis treści

"Riwka"

"Szłoma prosto z Rygi"

"Sagany"

"Symfonia wojny"

"Tajemnica cioci Heleny"

"Patrzę i słucham" (Posłowie)

Powstawanie książki

Rękopisy, narracja

Autorki

Recenzje

Światy kresów II Rzeczpospolitej

Dzisiejsza tożsamość

-

Sprzedaż, zamówienia

Mapa witryny

Logowanie


Etnograf wobec stereotypu "Polaka z Kresów".

Anna Engelking. Warszawa

Etnograf wobec stereotypu "Polaka z Kresów".

Z przemyśleń w 10-lecie badań terenowych na Grodzieńszczyźnie



- "Czy jest jakaś różnica między Polakami, którzy mieszkają tutaj, a Polakami w Polsce?"
- "Widzimo jest. Dlatego, że Polak urodził się w Polsce i on wie, że on tam żyje, że on Polak.
A tu on sam nie wie, czy on Polak, czy on Białorus, czy on katolik, czy on prawosławny, czy Rosjanin.
Tam Polska jest, ona i będzie, i on siebie czuje, że on Polak. A tu on sam nie wie."
rozmowa z Panem Michałem z Lebiody

1. Wprowadzenie

W ciągu ostatnich 10 lat (począwszy od roku 1993) miałam niepowtarzalną możliwość prowadzenia we wsiach kołchozowych Grodzieńszczyzny pogłębionych badań terenowych. Były to badania stacjonarne, polegające na wielokrotnych powrotach do tych samych miejscowości i tych samych rozmówców. Swoim zasięgiem obejmowały niewielki wycinek pogranicza białorusko-litewskiego, między innymi teren trzech parafii katolickich: wawiórskiej (Wawiórka, rejon lidzki, obwód grodzieński), pielaskiej i nackiej (Pielasa i Nacza, rejon woronowski, obwód grodzieński). Badania te, prowadzone w tradycji metody terenowej Bronisława Malinowskiego, umożliwiły mi obserwację i analizę w skali mikro, w warunkach niejako laboratoryjnych, m. in. fenomenu polskości mieszkańców pogranicza.

Wieloletnia praca, a właściwie współpraca z mieszkańcami około czterdziestu kołchozowych wiosek, wnikliwe ich słuchanie, częste powracanie do tych samych tematów i pytań, a następnie analiza spisanych z taśmy magnetofonowej rozmów (wraz z pracującymi pod moim kierunkiem studentami odbyliśmy około 400 rozmów) doprowadziły mnie do zasadniczego wniosku, iż poczucie polskości moich rozmówców to fenomen wysoce skomplikowany, złożony z różnorodnych elementów, dynamiczny, podlegający oddziaływaniu zarówno tradycyjnych, mających feudalne korzenie schematów mentalnych, jak i współczesnych uwarunkowań kulturowych i politycznych społeczeństwa i państwa postsowieckiego. Jest on, tym samym, jak najdalszy od popularnego stereotypu "Polaków z Kresów", który każe postrzegać ich jako naszych odłączonych, tęskniących za ojczyzną rodaków, znajdujących pocieszenie w kultywowanej z pietyzmem polskiej kulturze oraz głębokim przywiązaniu do języka polskiego i wiary katolickiej. Jest on zarazem zjawiskiem wymykającym się syntezom i uogólnieniom; najbardziej adekwatnie można o nim mówić w kategoriach indywidualnych, jednostkowych, z perspektywy raczej konkretu i szczegółu niż z poziomu ogólnospołecznego z jego danymi statystycznymi i wynikami badań ankietowych.

Te i inne, bardziej szczegółowe wnioski mogłam sformułować po miesiącach i latach badań, dyskusji, lektur, a także błądzenia po odległych manowcach i ślepych zaułkach. U początków tej drogi znalazło się spotkanie ze wspomnianym stereotypem "Polaka z Kresów", którego nieświadomemu, a tym samym silnemu oddziaływaniu podlegałam zarówno ja, jak i moi studenci.

Kiedy 10 lat temu zaczynaliśmy badania, ów potoczny, nie poddany krytycznej refeksji obraz Polaków, żyjących za wschodnią granicą, obraz utrwalany przez polskie środki masowego przekazu, publikacje popularne, a niejednokrotnie także naukowe, kazał nam przede wszystkim oczekiwać, że spotkamy na Grodzieńszczyźnie "rodaków" - ludzi, których poczucie tożsamości narodowej bliskie jest naszemu. Konfrontacja z konkretnym terenem dość prędko pokazała, jak naiwne było takie oczekiwanie. Jest to bowiem teren niezwykle - w porównaniu z realiami polskimi - zróżnicowany: mozaika kilku języków i wyznań, nosząca niezatarte ślady stanowej struktury społeczeństwa. Funkcjonują tu białoruski, rosyjski, polski i litewski w różnych wariantach socjalnych i funkcjonalnych; nie spotkaliśmy osoby jednojęzycznej. Żadna z badanych wsi nie jest jednolicie katolicka - w każdej mieszkają też prawosławni; zdarzają się starowiercy, muzułmanie i świadkowie Jehowy. Pomimo kołchozowej "urawniłowki" przetrwał w świadomości mieszkańców wyraźny podział na wioski chłopskie i okolice szlacheckie. Mieszkańcy tego skomplikowanego świata na nasze pytania dotyczące ich tożsamości odpowiadali innymi słowami i odwoływali się do innych pojęć, niż oczekiwaliśmy.

Stanęliśmy zatem w obliczu pytań: co znaczy słowo "Polak" w badanych wioskach? Jak rozumieją to określenie i samookreślenie nasi rozmówcy? I jak w związku z tym powinien rozumieć je badacz poczucia tożsamości grupowej ludzi, mieszkających w wioskach białorusko-litewskiego pogranicza i nazywających siebie "Polakami"?

Odpowiedzi są różne. Te najbardziej typowe można syntetycznie przedstawić w trzech punktach, stanowiących zarys pola semantycznego słowa "Polak" w systemie pojęciowym mieszkańców wiosek pogranicza białorusko-litewskiego.

2. Katoliki-polaki

"Do kościoła chodzi i liczy się Polak." Pan Michał z Lebiody
"[Tu] nie ma Polaków, żeby rzeczywiście Polak" - tłumaczyła nam jedna z rozmówczyń.
- "No, jak Polak? Rzeczywiste Polacy to warszawiaki, poznaniaki - ot, to Polaki. A to - nasze. To tutaj tylko, że wyznanie takie nieruskie - katolickie. To proste Polaki. Nie Polaki, a takie polskie" [B93Fel.JU/KD].
"No jakie, jakie my tutaj Palaki?" - zastanawiała się inna.- "Tylko że chrzcili nas w kościele, wiara katolicka nazywa się, a te, o, jak my mówim, Biełarusy. I my takie tutaj katoliki, i oni takie tut Biełarusy. Ot! [É] No, jaka ja tutaj Polka?" [B97Fel.MS/Just].

Przeważająca większość naszych rozmówców rozumie słowo "Polak" jako synonim "katolika" i, tym samym, antonim "prawosławnego" (nazywanego też "Białorusem" lub "Ruskim"). Polakiem w tym znaczeniu jest dla nich mieszkający na Białorusi wyznawca religii katolickiej. Tak rozumiane określenie "Polak" odwołuje się nie do sfery ideologii i tożsamości narodowych, lecz do identyfikacji wyznaniowej, zgodnie z formułowaną przez tamtejszych mieszkańców regułą: "Kto chodził do kościoła, liczył siebie Polakiem, a kto do cerkwi - prawosławnym, Biełarusem" [B93Leb.MN/KDoł]. Badacz poczucia tożsamości współczesnych kołchoźników Grodzieńszczyzny odnajduje tu trwające w realiach postsowieckich tradycyjne identyfikowanie się ludności wiejskiej z grupą religijną przy braku poczucia więzi narodowej; jest więc świadkiem procesu długiego trwania zjawiska o korzeniach sięgających epoki feudalnej. Stosowanego w wioskach Grodzieńszczyzny samookreślenia "Polak" nie należy więc mylić ze słowem "Polak", które ma we współczesnej polszczyźnie ogólnej znaczenie 'człowiek narodowości polskiej, rodem z Polski' (taką definicję podaje Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego). Dla wyrazistszego rozróżnienia tych dwóch znaczeń ("religijnego" i "narodowego") zaproponowałam kiedyś pisownię wyrazu "polak" w znaczeniu 'katolik' małą literą: podobnie, jak piszemy "katolik", "prawosławny", "muzułmanin", "baptysta" [Engelking 1995, 138].

Fenomen wawiórsko-pielasko-nackiego "katolika-polaka" wyłania się bardzo wyraziście z takich na przykład wypowiedzi i dialogów:

"My tut dawno żyjemy z tymi, oni taki niedrenny naród, ten ruski, który żył tutaj na Białorusi. To oni szczytajo sie Biełarusy. No, my już wyznanie majem katolickie, to my już Polaki szczytajem sia. [É] Tutaj były wszystkie ruskie, poźniej zaczęła już ta, katolicyzmÉ I dużo przepisało sie tych ruskich na polska wiara. I od tego czasu zostali się tutaj Polaków dużo" [B97Mej.FK/DorKo];

"Cyganie chrzczony w kościele. Oni toże Poliaki" [B93Krup.KN/KM];

"Litwini to Polacy, tylko po litewsku mówią. Do kościoła i wszystko tak samo jak u nas, tylko mowa inna" [B93Waw.HK/JS];

"I Żyd u nas był katolikiem. Młody był Żyd, spodobał sobie dziewczynę, poszedł do kościoła, wziął ślub i przepisał się na polskiego. I Żyd, a Polak" [B93Radz.BB/JS];

- "Czy może być Białorus katolikiem?"

- "Czemuż nie? Zechce pójść do kościoła [É], Panu Bogu wiernie służyć, modlić się, chodzićÉ Będzie Polakiem. [É] Moj brat sam Palak, a wziął prawosławną."

- "I ona teraz katoliczka?"

- "I jest też katoliczka, idzie do kościoła, i do spowiedzi, do komunii świętej. [É] I ona jest Polaczka. Przedtem była Ruska, przeszła na polska wiara, w kościele pojednała się z Panem Bogiem, ślub wzięła i teraz jest Polaczka" [B97Ser.HN/Krzan].

Przeważająca większość mieszkańców badanych wiosek - zwłaszcza, choć nie wyłącznie, w starszym pokoleniu - nie identyfikuje się z tzw. świadomymi narodowo warstwami społeczeństwa. Wawiórsko-pielasko-nacki "polak" to "ten, kto wyznaje polską wiarę". To "katolik-polak" - odwrotnie niż w stereotypowym sformułowaniu "Polak-katolik". Bo tutaj każdy, kto nazywa siebie czy jest nazywany "Polakiem", musi być katolikiem - choćby nawet jeszcze niedawno był "prawosławnym-Białorusem", Żydem czy muzułmaninem. Obowiązuje niepisana reguła: "katolik, a więc polak", "prawosławny, a więc ruski"; reguła sankcjonowana długą tradycją, z której niektórzy z naszych rozmówców zdają sobie sprawę: "Tak to już przy cesarzu zawiedzione było. Jeżeli już katolik, to znaczy Polak" [B94Kras.MJ/KDoł].

Tożsamość budowana przez odwołanie do kryteriów wyznaniowych (w kategoriach "nacji-wiar", zob.: Engelking 1996a, 1996b) jest tutaj dominująca, a wynikające z niej przekonanie, że mieszkańcy własnej i okolicznych wiosek dzielą się na katolików, zwanych "Polakami" i prawosławnych, zwanych "Białorusami" lub "Ruskimi", ma charakter powszechnie obowiązującego lokalnego stereotypu. Stereotyp ten znajduje silne wzmocnienie w stosowanej w postsowieckiej Białorusi (podobnie, jak było to w ZSRR) administracyjnej praktyce wpisywania przynależności narodowej (br. nacyjanalnaść) do akt personalnych obywateli. Wszyscy nasi rozmówcy katolicy "pisali się Polakami", prawosławni - Białorusinami.

Jak każdy stereotyp, upraszcza on rzeczywistość, każąc ją postrzegać jednoznacznie i jednowymiarowo. Dopiero przyjęcie w badaniach perspektywy indywidualnej, zainteresowanie konkretem i szczegółem i dłuższe obcowanie z mieszkańcami badanych wiosek, pozwoliły nam dostrzec, że opcja tożsamościowa "katolik-polak" nie jest bynajmniej jedynym realizowanym na badanym terenie wariantem polskości.



3. Polacy-kresowiacy

"Polska była, Polska będzie, bo Polaka lubią wszędzie!" Pani Helena z Naczy

Spotykaliśmy też osoby z przeciwstawnego niż "katoliki-polaki" bieguna - osoby o dojrzałej świadomości narodowej, które z przekonaniem można nazwać "Polakami" w znaczeniu 'człowiek narodowości polskiej'.

Są to ludzie (kilkunastu spośród naszych rozmówców) wyróżniający się ponad przeciętną, często postrzegani jako lokalne autorytety. Mają szczególne cechy osobowości lub szczególną biografię: są dobrze, jak na możliwości wiejskie, wykształceni (np. 5 klas przedwojennej szkoły powszechnej), czytają polską prasę i książki i słuchają radia, interesują się historią i polityką, byli przed wojną w polskim wojsku, przeszli przez sowieckie łagry lub zesłanie, nie zdołali po wojnie wyjechać do Polski, choć starali się o "repatriację", wreszcie: pochodzą z drobnej szlachty lub przedwojennej inteligencji wiejskiej (dzieci nauczycieli, lekarzy, policjantów). W młodszym pokoleniu - to osoby, które poznały szerszy niż rodzinna wioska świat (np. przebywały też w innych niż białoruska republikach ZSRR) i wykształcone (np. wiejscy nauczyciele z wykształceniem wyższym). Jednym słowem - owi Polacy są ludźmi, którzy pozostawali, często przez dłuższe okresy życia, w kręgu oddziaływania instytucji reprezentujących państwo narodowe, szerzących i utrwalających myślenie w kategoriach narodowych i ideologię narodową. Byli znacznie intensywniej niż inni współmieszkańcy badanych wiosek poddani procesowi unarodowienia. O jego efektach mogą świadczyć następujące wypowiedzi i dialogi:

"Jak Sowieci przyszli w trzydziestym dziewiątym, to już oni pozmieniali granice obwodów i przezwali nas już Grodzieńszczyzna. A tak, to Wileńszczyzna, bo nam to nawet bliżej do Wilna niż do Grodna. [É] Ja kiedyś to umiałem mapę Polski narysować z zamkniętymi oczyma: tutaj taką długą szyję, za nią naszą Wileńszczyznę, a nisko tu - taki rożek na Ukrainie" [B94Kras.MJ/KDoł];

"Tutaj na razie Białoruś - to Białoruś. Kto ją przemycił - to Rosja przemyślała Białoruś. Tutaj byli Polaki, tutaj Kresy, można powiedzieć, znaczy Wileńszczyzna, i temu podobne. A oni, znaczy, już mówią, że tut Biełaruś [É]. Starali się naciągnąć z Rosji, [É] znaczy, podmanem, różnymi sposobami, wywozili ludzi tych. Polaków. O, co oni tutaj robili" [B93Pap.AJW/AE];

"Ja myślę, że [Polska tu znowu] będzie i musi być. Gdyby wszyscy byli takie ludzie, jak [ja i sąsiad], to wiecie, co my zrobiliby - od razu ręce zakasaliby, od Grodna pędzilib tych, które z Rosji ponajeżdżali, tych, które zrusili to wszystko. Ich wypędzić, to wtedy byłby porządek, ot. No, ale tak już nie można - jak, o, demokracja, to, musi, narody mogą być różne. Ale, wszystko jedno, będzie Polska, kiedyś tu będzie" [B93Pap.AJW/AE];

- "Czy myśli pan, że kresy przyłączą się do Polski?"

- "Może być, jeżeli potęga Wschodu osłabnieÉ" [B94Kras.MJ/KDoł];

- "Co tutaj ludzie nazywają swoją ojczyzną?"

- "Polska. Nikt nie nazwie Białoruś, tylko Polska. Nawet w tym okręgu, choć kawałeczek jak Lasota w Afryce, i to chcieliby jakąś awtonomię mieć. Jak ja mogę powiedzieć, że Rosja moja ojczyzna, albo Białoruś? Że urodziłem się tu, to może i tak, naocznie może być. Ale my nie chcemy tak tego rozumieć, my przy Polsce urodziliśmy się" [B94Kras.MJ/KDoł];

- "Jak to będzie, że Polacy, a przyjdzie się umierać na biełaruskiej ziemi?"

"Nie, to my żeż na swojej ziemi! A gdzież ona biełaruska, ona nasza ziemia! Tylko że oni przyszli, oni jak okupanty, oni nas zaokupowali, a ziemia nasza, my na swojej ziemi żyjem od wieków. I dziadki i pradziadki na tej ziemi żyli. To my sczytajem polska ziemia. [É] Nas nikt tu nie wypędzi" [B98Puz.DŻ/Łebko];

"[Dobry Polak to] ten, który na swoich korzeniach siedzi. Który swoich korzeni nie wyrzeka się, ale siedzi na swoich korzeniach, i buduje Polska na swoim miejscu starym. Gdzie urodził się, tam buduje, i swoje korzenie, od dziadów pradziadówÉ to jest akuratny Polak. [É] Choć my wiele wypokutowali - sama młodość, same lata młode - [É] ale swojej ojczyzny nie uciekli. Tu wiek nasza ojczyzna była" [B98Puz.DŻ/Łebko];

"Teraz polskość nasza bardzo upadła na Białorusi. [É] Ja nawet na spowiedzi powiedziałem dla księdza swojego Pacyny, że jeżeli będziesz po białorusku mszę odprawiał, to ja ani razu do kościoła nie wejdę" [B94Kras.MJ/KDoł].

Wariant polskiej tożsamości, reprezentowany przez cytowanych rozmówców, wydaje się stosunkowo bliski stereotypowi "Polaka z Kresów". Spotykamy u nich silne emocjonalne przywiązanie do Polski, połączone z jej mitologizacją, z uproszczoną, polonocentryczną wizją historii, w której każdy obcy to wróg, z niechęcią czy wręcz pogardą do wszystkiego, co białoruskie: języka, kultury, państwa. Ta przecząca realiom rzeczywistości postawa to przykład, jak powiedziałam wcześniej, biegunowo, skrajnie przeciwstawny anarodowemu wariantowi polskości, reprezentowanemu przez "katolików-polaków".

Pomiędzy "katolikiem-polakiem" a "Polakiem-kresowiakiem" rozciąga się bogate, zróżnicowane i niejednoznaczne spektrum wariantów pośrednich, odzwierciedlających niejednolitą, niedookreśloną i co więcej, nie zawsze w pełni uświadomioną i zwerbalizowaną tożsamość wielu spośród naszych rozmówców, nazywających siebie "Polakami".



4. Polaki nieakuratne



"Ja syn wsiech narodow." Pan Stanisław z Naczy

Kiedy przyjeżdżaliśmy do badanych wiosek - zwłaszcza po raz kolejny, a więc jako osoby już znane - ludzie przekazywali sobie wiadomość: "Nasze Polaki przyjechali". Potem - na ulicy, przed sklepem, przed kościołem - zwracano się do nas: "Dzień dobry, Polaki!". Bywało też, że ktoś, nie znający imienia mojego czy studentki, wołał: "Ej! Polaczka!, Polaczka!". Taki sposób adresowania wypowiedzi przez - zdawałoby się - Polaka do Polaka to jeden z sygnałów poczucia naszych rozmówców, że ich polskość jest inna niż nasza.

Bardzo często stosowali do siebie określenie "Polaki nieakuratne", zetknęliśmy się też ze sformułowaniem "drewniane Polaki" (odnoszące się do tych, którzy nie mówią po polsku). Niejedna osoba wypowiadała opinię w rodzaju: "Jaka tam ze mnie Polka, przecież nie mówię po polsku". Słyszeliśmy też refleksje typu: "My, prawdę powiedziawszy, jak głębiej pogrzebać, to jesteśmy Litwini" i zaskakujące zwierzenia: "Ja syn wsiech narodow". Odbywały się przy nas, na początku badań dość szokujące, wymiany zdań, jak ta w Dubińcach koło Pielasy: [żona:] "U nas mieszane, ile tu tych Litwiaków, tylko siedem wiosek. A reszta Polaki, Biełarusy." - [mąż:] "U nas tut nie ma Biełarusów." [É] - [ciotka:] "Tu Biełarusy, tu Polaków nie ma." - [żona:] "Czemu nie ma? Raduńska parafia wsie Palaki." - [ciotka:] "Ojej, Biełarusy wsie." - [mąż:] [É] "Tut, nie hawary, tut Biełarusów nie ma. Biełarusy to tylko tam pod Grodno" [B93Dub.MSA/JS]. Zdarzało się i tak, jak w Ginelach koło Naczy, kiedy rozmówca, który "pisze" i "liczy się" Po

lakiem, powiedział nam na pożegnanie: "Kłaniajcie się tam wszystkim Polakom od nas Białorusów." Takie i podobne rozmowy i sytuacje są sygnałem niejednoznacznego, nieustabilizowanego, kilkuszczeblowego, a także zmieniającego się wraz z upływem czasu poczucia tożsamości naszych rozmówców. Badanie właśnie tych przejawów szerokiego spektrum, mieszczącego się pomiędzy biegunami, zajmowanymi przez "katolika-polaka" i "Polaka-kresowiaka", wydaje się szczególnie ciekawe, nie prowadzi bowiem do jednoznacznych, prostych odpowiedzi i nie potwierdza stereotypów. Wielu wariantów tożsamości osób o polskiej "narodowości paszportowej", jakie dokumentowaliśmy podczas badań, nie da się opisać w jednoznacznych kategoriach. Znacznie bardziej zniuansowanego i uważnego opisu wymagają na przykład przypadki deklarujących się jako Polacy (bo katolicy) białoruskich patriotów, kultywujących białoruski język literacki; młodych ludzi, którzy jako dziedziczący lokalną katolicko-polską tradycję rodziców i dziadków Polacy z Białorusi wyjechali na studia do Polski, a wracają jako osoby odrzucone przez mitologizowaną ojczyznę, bo naznaczone w niej piętnem "Ruskich", ale zarazem nie identyfikujące się już z lokalną polskością; czy też osób, które świadomie nie chcą określać się w żadnych kategoriach narodowych: określają się bądź przez negację (nie-Polak, nie-Białorusin, nie-Litwin), bądź mówią wprost, że nie chcą się deklarować, bo najlepiej czują się jako tutejsi.

Szczegółowy opis owych niejednoznacznych wariantów polskiej tożsamości - czy, mówiąc bardziej precyzyjnie, tożsamości lokalnej białorusko-litewskiego pogranicza, zawierającej elementy polskości - to temat na odrębne opracowanie. Tutaj zasygnalizuję go tylko na jednym charakterystycznym przykładzie.

Jedną z moich rozmówczyń w leżącej tuż przy granicy białorusko-litewskiej Naczy była kobieta w średnim wieku, z wyższym wykształceniem (pracuje jako nauczycielka), deklarująca się jako Polka (bo, jak tłumaczy, katoliczka i rodzice Polacy). Co nieczęste w tym pokoleniu - dobrze mówi po polsku i utrzymuje kontakt z lokalnym oddziałem Związku Polaków na Białorusi. Mogłoby się zdawać, że mamy do czynienia z osobą, którą można by określić jako świadomą przedstawicielkę polskiej mniejszości narodowej na Białorusi.

"Ja nic nie mam przeciwko Polski i polskiego języka - mówi - ale i białoruskiego też nie. To rodzinaÉ jak toÉ ojczyzna. Ojczyzna. Biełaruś" [B98Nacz.AJ/Łebko].

Po kilku długich rozmowach i bliższym poznaniu staje się dla mnie oczywiste, że rozmówczyni reprezentuje zupełnie inny wariant polskości niż model "Polaka-kresowiaka". Opowiada o sobie:

"Z małych lat w domu po polsku rozmawiali. I liczyła, że Polka, że tak trzeba, wszystkoÉ A terazÉ no nie wiemÉ No, ja i liczę siebie Polką, wszystko, ale i nieraz tak pomyśleć, pomyślećÉ W tej historii wszystko tak przekręcone. [É] Tak zdaje się, że Polacy, ależ jeżeli tak wszystko po historii, [É] rozebrać się tak dosłownie, wszystko - a może my Biełarusy? Naprawdę. [É] Ja, na przykład, z jednej strony liczę siebie Polką, z drugiej strony pomyślisz - jakie my Polacy? Na pewno my BiełarusiniÉ [É] No, tak jeżeli brać z historii, to ja mówię - na pewno tu takieÉ no, Polacy niesapraudnyje. Jeżeli tak analizować historia ta nasza, najprędzej że my, jak ja mówiła, apalaczanyje Biełarusy" [B98Nacz.AJ/Łebko].

Im więcej rozmawiamy, tym silniejsze mam poczucie, że moja rozmówczyni jest Białorusinką, więcej: Białorusinką świadomą, z wyboru i patriotką Białorusi. Słyszę od niej refleksje, których nie wypowiedziałby żaden "katolik-polak" ani "Polak-kresowiak". Na przykład:

"Mnie na przykład bardzo podoba się literaturny ten język biełaruski, mnie podoba się. [É] A toÉ ja po białorusku, pani, dobrze? Mnie lżej tak będzie. [É] Tak wot, Biełarusy, isnawali jany tut z dauna. U czasy jaszcze Wielikaha Kniastwa Litouskaha biełaruska była dzierżaunaj mowaj, ot. [É] A potym uże [É] bolsz stali da polskaj źwiertacca, [É] i wsio, wsio na polskaj mowie, pa hetamu wsio znikła, za to i stracilisia Biełarusy. Stali prosta tutejszymi. I stali tutejszymi" [B98Nacz.AJ/Łebko].

"U cełym, da wsiej Biełarusi, eta u mnie takoje [É] patriotyczne bolsz paczut'ia. [É] Toj ściah nasz bieło-czerwono-biełyj, eta nasza historia. Eta nasza historia. Eta herb Pahoni, usio" [B98Nacz.AJ/Łebko].

"Jak u nas pierebudowa ta zaczęła się, i wszystko powróciło się do biełaruskości, da hetaj naszaj mowy, to zupełnie po innemu było. I szkoły biełoruskie, i biełoruski język państwowym językiem stał, wszystkoÉ A później to wszystko ciszej, ciszej, i teraz to już zupełnieÉ" [B98Nacz.AJ/Łebko].

Zapewne można by określić tę moją rozmówczynię jako zarazem Polkę i Bialorusinkę - a raczej na odwrót: Białorusinkę i Polkę. Zapewne można by mówić o niej jako o osobie, mającej bipolarną czy nawet wielopłaszczyznową tożsamość kulturową. Oczywiście głębsze zrozumienie jej fenomenu i wielu innych jej podobnych wymaga znacznie szczegółowszej analizy.

Punktem wyjścia owej analizy pozostanie stawiane od początku badań pytanie o znaczenie słowa "Polak". Co w wypadku konkretnej osoby oznacza deklaracja "ja - Polak"? Jakie treści i jakie znaczenia kryją się za deklaracją polskiej narodowości, polskiej wiary czy nacji, za wpisem polskiej "nacjonalności" w paszporcie?

Po dziesięciu latach badań terenowych w wioskach białorusko-litewskiego pogranicza jestem przekonana, że szczegółowsza analiza tożsamości ich mieszkańców, nazywających siebie "Polakami" i reprezentujących rozmaite warianty tej polskości, może wnieść cenny i inspirujący wkład do - zarówno materiałowych, jak i teoretycznych - studiów nad procesami narodotwórczymi.

Rozmówcy:

B93Dub.MSA/JS: kobieta, lat 95, kobieta i mężczyzna, lat 73, katolicy, w. Dubińcy, rej. woronowski, rozmawiała Justyna Straczuk, 1993;

B93Fel.JU/KD: kobieta, lat 77, prawosławna, w. Feliksowo, rej. lidzki, rozmawiała Katarzyna Dąbek, 1993;

B93Krup.KN/KM: kobieta, lat 80, katoliczka, w. Krupowo, rej. lidzki, rozmawiała Katarzyna Marciniak, 1993;

B93Leb.MN/KDoł: mężczyzna, lat ok. 80, prawosławny, w. Lebioda, rej. lidzki, rozmawiała Katarzyna Dołęgowska, 1993;

B93Pap.AJW/AE: mężczyzna, lat ok. 70, katolik, w. Papiernia, rej. lidzki, rozmawiała Anna Engelking, 1993;

B93Radz.BB/JS: kobieta, lat 87, katoliczka, w. Radziwoniszki, rej. lidzki, rozmawiała Justyna Straczuk, 1993;

B93Waw.HK/JS: kobieta, lat 84, katoliczka, w. Wawiórka, rej. lidzki, rozmawiała Justyna Straczuk, 1993;

B94Kras.MJ/KDoł: mężczyzna, lat ok. 70, katolik, w. Krasnowce, rej. lidzki, rozmawiała Katarzyna Dołęgowska, 1994;

B97Fel.MS/Just: kobieta, lat 67, katoliczka, w. Feliksowo, rej. lidzki, rozmawiała Małgorzata Just, 1997;

B97Mej.FK/DorKo: kobieta, lat 78, katoliczka, w. Mejry, rej. lidzki, rozmawiała Dorota Kołakowska, 1997;

B97Ser.HN/Krzan: kobieta, lat ok. 70, katoliczka, w. Serafiny, rej. lidzki, rozmawiał Marcin Krzanowski, 1997;.

B98Nacz.AJ/Łebko: kobieta, lat 40, katoliczka, w. Nacza, rej. woronowski, rozmawiała Katarzyna Łebkowska, 1998;

B98Puz.DŻ/Łebko: kobieta, lat 75, katoliczka, w. Puziele, rej. woronowski, rozmawiała Katarzyna Łebkowska, 1998.



Literatura. Publikacje wyników badań, omawianych w artykule

B a n a s i ń s k a Renata, 1995, Repertuar muzyczny w katolickich i prawosławnych wsiach rejonu lidzkiego i woronowskiego, "Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", nr 3/4, s. 198-202;

C i c h o c k i Jacek, 1995, Ksiądz i batiuszka jako autorytety społeczności lokalnej, "Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", nr 3/4, s. 211-215;

D ą b e k Katarzyna, 1995, Białorusin na Grodzieńszczyźnie - kto to taki?, "Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", nr 3/4, s. 188-192;

D o ł ę g o w s k a Katarzyna, 1995a, Polacy i Ruscy wobec śmierci, "Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", nr 3/4, s. 208-211;

1995b, Po prostu - w białoruskich wioskach 1993-1994, "Etnografia Polska", t. 39, z. 1-2, s. 234-238; E n g e l k i n g Anna, 1995, "Jak katolik, to Polak". Co to znaczy? Wstępne wnioski z badań terenowych na Białorusi, w: Wschodnie pogranicze w perspektywie socjologicznej, red. A. Sadowski, Białystok, s. 138-146;

1996a, Każda nacja swoju wieru ma, "Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", nr 3/4, s. 177-183;

1996b, Nacje, to znaczy grupy religijne. O wynikach etnograficznych badań terenowych na Grodzieńszczyźnie, "Kultura i Społeczeństwo", nr 1, s. 109-139;

1996c, Boh adzin, wier mnoha. Z badań etnograficznych na Grodzieńszczyźnie [redakcja bloku opracowań i wyboru materiałów źródłowych], "Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", nr 3/4, s. 177-220;

1999a, "Kołchoz musi być", czyli przyczynek do portretu polaka - kołchoźnika. Uwagi etnografa na podstawie badań we wsiach Grodzieńszczyzny, "Pogranicze. Studia społeczne", t. VIII, Numer specjalny: Polacy na pograniczach w perspektywie porównawczej, red. A. Sadowski, Białystok, s. 199–211;

2000a, [przedruk:] Polak-kołchoźnik. Uwagi etnografa na podstawie badań we wsiach Grodzieńszczyzny, “Kultura”, nr 3/630, s. 107-118;

2000b [przekład białoruski] Palaki-kałhaśniki, "Nasza Niwa", nr 39 (196), 25.09.2000, s. 9-10;

1999b, The natsyas of the Grodno region of Belarus: a field study, "Nations and Nationalism", no 2(5), Cambridge University Press, s. 175-206;

2000c, Tożsamość "tutejsza" na wielojęzycznym pograniczu. Spostrzeżenia na przykładzie parafii nackiej, w: Język a tożsamość na pograniczu kultur, red. E. Smułkowa, A. Engelking, Białystok , s. 17-22;

2001a, Mentality of Kolkhoz Inhabitants: Research Notes from Grodno Region in Belarus, "International Journal of Sociology", Winter 2001/2002, vol. 31, no. 4, Belarus: Between the East and the West (II), ed. A. Engelking, s. 64-78;

2001b, Pozasakralne funkcje pacierza. Z obserwacji etnografa na pograniczu katolicko-prawosławnym na Grodzieńszczyźnie, "Etnolingwistyka", t. 13, Lublin, s. 75-90;

K o l a s a Katarzyna, 1995, Polak na Grodzieńszczyźnie - kto to taki?, "Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", nr 3/4, s. 183-187;

K o r d o s Przemysław, 1999, Etnografografia, "Etnografia Polska", t. 43, z. 1-2, s. 131-145;

S t r a c z u k Justyna, 1995, Któż to jest - Litwin? Sprawozdanie z rozmów z mieszkańcami parafii pielaskiej rejonu woronowskiego na Białorusi, "Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", nr 3/4, s. 193-197;

1999, Język a tożsamość człowieka w warunkach społecznej wielojęzyczności. Pogranicze polsko-litewsko-białoruskie, Warszawa, 84 s.

Ż y c z y ń s k a - C i o ł e k Danuta, 1995, Pomieszany świat, "Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", nr 3/4, s. 203-207; 1996, Naród, język i państwo w wypowiedziach mieszkańców wsi pod Lidą na Białorusi, "Etnografia Polska", t. 40, z. 1-2, s. 137-153.

1999, A Study on the Self-Consciousness of Rural Communities near Lida in Belarus, "Ethnologia Polona", vol. 20, pp.71-76.


Copyright © 2004 Anna Engelking   |  realizacja informatyczna: