szukaj
Pińsk, Elektrownia. Mam 10 lat

Strona główna

Wybrane fragmenty

Spis treści

"Riwka"

"Szłoma prosto z Rygi"

"Sagany"

"Symfonia wojny"

"Tajemnica cioci Heleny"

"Patrzę i słucham" (Posłowie)

Powstawanie książki

Rękopisy, narracja

Autorki

Recenzje

Światy kresów II Rzeczpospolitej

Dzisiejsza tożsamość

-

Sprzedaż, zamówienia

Mapa witryny

Logowanie


Riwka

Składałam przez lata, ale nigdy nie próbowałam zapisać.

Opowiadałam Ricie Margolinie.

 

Sklepik mały, parę kroczków i już lada. Gospodyni Riwka i szuflada. W niej złotóweczek nie tak wiele, za to groszy całe bombonierki, gdzie leżały przez kogoś zjedzone cukierki. A jeszcze tam leży owinięta w ceratę książeczka pyzata, ołówkiem chemicznym do szczętu spisana. Tajemnice zawiadowców, slusarzy, kasjerów, tragarzy. Riwka wpisuje, sumuje i bilansuje. Miesiąc się skończy - naturalnie wypłata. Szuflada nie wmieszcza metalu. Ołówek suto śliniony poci się, wykreśla. Razem z liczydłem odsetki nakręca i nie pudłuje! A portmonetki znów cienkie, ledziutkie. Ale gdy ciężkie - ba! wielka niewygoda! I po co przecierać kieszenie i niszczć torebki? Jest przecież sklepik tuż koło torów, w nim Riwka! I jak lustro wytarta lada i naturalnie książeczka i głęboka szuflada.

 

A jeszcze półeczki, z górą wypełnione, wprawną ręką misternie w bajecznym nieporządku nagromadzone. Malownicza wszystkość! Uprzejmość. I grunt ten kredyt, to taka wygoda. I o każdej porze sklepik otwarty! Riwka uśmiechnięta - to nie prosto, to też wielka przynęta.

 

Wnet klameczkę naciskamy, dzwoneczek zadzwonił: Patrzcie panowie, co tam w tym sklepiku mamy. Kapelusze wileńskich modystek z ulicy Zamkowej, trochę niemodne, ale ceny wygodne. Zabawki choinkowe, główki aniołeczków, są i rączki, i nóżeczki, i bibuła na szateczki. Koroneczki, koraliczki, sutaże, szpilki, wstążeczki i spinki, bo dziewczynki nosiły warkocze. Grzebienie gęściutkie, grzebyczki i rękawiczki łajkowe, niciowe, wełniane i ażurowe. Pończoszki proste i gatunkowe: fildekosowe, jedwabne, gazowe, cieliste i kolorowe. Nici do cerowania, grube do guzików przyszywania, dla maszyn od Zingiera i naturalnie kolorowe jedwabne. I włóczki angorowe dla czapeczek - pierwsza moda.

 

Z drugiej strony na półeczkach smakołyków w bród. Chałwa orzechowa, waniliowa, czekoladowa. Rogaliki prosto z pieca od Chaima, rumiane, suto makiem posypane. Obarzanki, naturalnie pińskie, nie smorgońskie. Kajzereczki po pięć groszy i chałeczki cynamonowe. A cukierek wielka moc. No, na przykład: landryneczki cytrynowe, migdałowe i miętowe, czekoladowe bomby z fancikami we środku, paluszki śliwowe. Laseczki waniliowe, listki cynamonowe, sułtańskie rodzynki. I proszki do pieczenia wyborowe - Bakiny, przed święta były bardzo do wzięcia. Cukier piłowany, kawałkowy i wprost do woreczków nasypywany. Sól i kasza jaglana. Więcej zaglądać to mi nie wypada. A, przepraszam! - beczka śledzi. Smalcówki tylko dzisiaj Berko Kuflik przywiózł.

 

Już bym skończyła, bo mdleję od tych zapachów dawno zapomnianych, sześćdziesiąt lat nie wąchanych. Ale, ale! Ta sławutna Riwki śmietana nie może być w żaden sposób zapomniana! Więc zaraz, przepraszam, że nie na początku, ta śmietana do barszczu, gołąbków, mizerii i naturalnie kartoflanych oładek. W czym była trzymana ta pyszna śmietana, chłodniutka, bialutka, zawsze świeżutka? W wielgachnym, glinianym, odrutowanym dzbanie, w cynkowym wiadrze raz po raz do studni w podwórku spuszczana. Sklepikarka z uśmiechem mówiła: Nu, już poczekajcie, jeden momencik, dostanę garnuszek śmietanki dla pani Wandeczki do chłodniczka ze świeżutkim koperkiem. Dwie chwileczki i ołóweczek śmietanę zanotował, a garnuszek na ulicę Wesołą lub Pańską powędrował.

 

Lata idą. Kałuże, gdzie się biegało, dawno wyschły, a nowych niebo nie daje. Albo są zimne, murmańskie, i tęcze się w nich nie kąpają.

 

Domek stoi, gdzie sklepik się mieścił. Okienko patrzy na inny już świat. Gospodarz nowy. Bierze wodę ze studni? Darujcie, darujcie kochani! Wyschła ta studnia, tam śmiecie i brud.

 

Riwka wciąż chodzi i chodzi. Pyta, w oczy zagląda: Panieneczko, co zawiniłam, komu i kiedy nie dogodziłam? Odsetek tak wiele nie zapisałam!

 

Lata pokoju ceny nie miały. Grzmotów jeszcze nie słychać. Lecz za Łunińcem chmury czarne już stały, a za Odrą błyskawice błyskały. Kule ktoś na półki misternie układał.

 

A nam było dobrze, bo była śmietana i Riwka na Kolejowej koło kasztana.

 

Skończyłam 19 VI 99 r.

Sobota, upał i chłodnik z koperkiem.

Ale bez śmietany, bo droga.

 

Rękopis powyższego opowiadania



ZAMÓWIENIE / PROŚBA O INFORMACJE. REQUEST FOR INFORMATION.

e-mail

telefon (opcjonalnie) / phone nuber (optional)

imię i nazwisko / Your name

ulica, numer domu, numer mieszkania / Your street address

miejscowosc / town and country

kod pocztowy i ew. poczta (jeżeli inna niz miejscowosc) / postal code



proszę o przysłanie książki za zaliczeniem pocztowym

proszę o wskazanie najbliższego miejsca gdzie mogę kupić tę książkę

zajmuję się sprzedażą książek, proszę o kontakt

treść pytania lub dodatkowe informacje (opcjonalnie) / additional query or information


Copyright © 2004 Anna Engelking   |  realizacja informatyczna: